Śnieżynki i tablicówka, czyli bożonarodzeniowe ozdoby odc. 1

W tym roku szał świątecznych dekoracji dopadł mnie wyjątkowo silnie. Może dlatego, że wreszcie mamy odpowiednio duże mieszkanie, które zniesie odpowiednio dużo tych ozdób? ;) Tak, czy siak już od kilku tygodni chodzę, oglądam, kupuję, obmyślam i teraz - na progu grudnia - zaczynam wcielać pomysły w życie.


Na pierwszy ogień idzie sypialnia, w której nad łóżkiem wisi półka do eksponowania zdjęć. Lepszego miejsca na wprowadzanie klimatu chyba tu nie znajdę. Półka doczekała się już ubranka w postaci wstążki w norweski wzór (Kik 6 zł/ 3m), którą powiesiłam na taśmie dwustronnej. Podobnym motywem, ozdobiłam też ikeowską lampę. W sumie to tylko dwa kawałki taśmy, ale w naszej lodowo niebieskiej sypialni rzucają się w oczy tak, że doszłam do wniosku iż pozostałe dekoracje powinnam jednak stonować.

Bazą miały być kwadratowe ramki, które kupiłam na wyprzedaży w markecie budowlanym. Tylko co w nie wsadzić? Pomysłów miałam milion pięćset, ale większość odpadała z uwagi na zbytnie rozpasanie kolorystyczne (nie rozważałam usunięcia taśm, bo strasznie mi się podobają - to chyba efekt norweskich wakacji ;) ). W końcu wymyśliłam, że najfajniej i najprościej wyglądać tu będą klasyczne kredowe obrazki.

Do projektu użyłam wspomnianych ramek, z których wyjęłam szkło i passe-partout. W domowych zapasach, po skręcaniu mebli kuchennych, znalazłam kawałki cienkiej płyty HDF (plecy meblowe). Wyrzynarką wycięłam kwadraty na wymiar ramki, przeszlifowałam ciemniejszą stronę (żeby farba lepiej się trzymała) i pomalowałam domową tablicówką. HDF jest na tyle cienki, że mogę jeszcze założyć z tyłu plecy ramki i zapiąć całość. No to teraz kreda w dłoń. Ale nie w  moją dłoń tylko w mojej Mamy, która jest mega utalentowana i takie rzeczy robi od ręki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz